środa, 18 lipca 2012

PAULINA i LESZEK czyli Bal na Krakowskiej


Najlepszą formą reklamy dla prowadzącego jest polecenie:). Najskuteczniejszą jak ktoś był, widział, bawił się ze mną. Leszek i Paulina mieli połączenie obu. On był już na weselu ze mną a polecenie otrzymali w restauracji:). To była jedna z tych imprez nieprzewidywalnych muzycznie:).Takie lubię najbardziej . Od klasyki na wesele poprzez piosenki dla dzieci i ulubione utwory młodych. Jak ludzie są otwarci muzycznie to nic im w zabawie nie przeszkodzi:)

Leszek , jak większość mężczyzn w dniu własnego ślubu, najbardziej przejmował się umiejętnością tańca. Kiedy jednak zdradziłem im tajemnicę co to tak naprawdę jest taniec-opory zniknęły:). Trzeba było widzieć szaleństwa młodego. Pauliny nie trzeba było ani namawiać ani przekonywać. Rodzina i znajomi nie marudzili przy stołach. Pozytywne komentarze pojawiły się na i po weselu :)

W życiu piękne są tylko chwile jak śpiewa" klasyk".Te pierwsze już za nimi . Kolejne dopiero przed. Wkrótce nowy człowieczek pojawi się na świecie i dopiero rozpocznie się "wielka impreza".

Moc będzie z nimi. Wiem to. Tak jak czuję , że spotkamy się jeszcze gdzieś , kiedyś..

czwartek, 5 lipca 2012

AGNIESZKA i JAN czyli wesele w "Leśniczówce"


Ostatnia sobota czerwca. Okolice Świdnicy. Późne popołudnie. Żar się z nieba leje. Pod salę weselną podjeżdżają kolejne samochody. Młodzi wchodzą na salę, tzn.Agnieszka jest wnoszona:). Tutaj przyjemne zaskoczenie, sala pięknie udekorowana i co najważniejsze klimatyzowana. Nie wiele osób widzących świetlicę "Leśniczówka" z zewnątrz powiedziałoby, że takie luksusy czekają na gości w środku:). Niewiele zdarza się już wesel , gdzie na stołach króluje przepyszne jedzonko zrobione przez miejscowe kucharki-kiełbasy, salcesony, szynki-jak za króla Sasa.
Po domowym obiedzie pora na pierwszy taniec-specjalnie przygotowany mix weselny-przewrotny,zaskakujący i dowcipny. Już było wiadomo, że to wesele na długo zostanie w pamięci gości i Młodych.
Z delikatnym drżeniem serca podchodziliśmy do tego jak ja , jako prowadzący zostanę przyjęty przez gości i rodzinę, bo po raz pierwszy w tej rodzinie na weselu pojawił się dj. Nie lada to było zadanie, tym bardziej , że i ojciec Agnieszki i wujowie bawili i bawią ludzi w zespole:).
Na szczęście płonne to były obawy. Na sam koniec usłyszałem wyrazy uznania od Taty Agnieszki.
Ja osobiście dziękuję wszystkim gościom. Cóż to byli za niesamowici ludzie. Pojawiali się na parkiecie często. Szeroki przekrój wybranej muzyki dawał równie szerokie pole do popisu.
I wykorzystali to praktycznie wszyscy:)
Agnieszko i Janku jesteście super ludźmi-takimi po prostu Dobrymi. Życzę Wam byście byli twórcami własnego życia i własnej historii.

czwartek, 28 czerwca 2012

ASIA i KUBA czyli Weselne Orbitowanie


Pozytywni, uśmiechnięci, otwarci muzycznie-tacy byli Młodzi i ich goście na kolejnym weselu, które prowadziłem. Tym razem odwiedziłem hotel Orbita ( stąd podtytuł postu). W zasadzie mógłbym napisać tylko, że było Super, ale zawsze coś ciekawego się wydarza:). Tym razem na samym początku po pierwszym tańcu, gdy już goście licznie zalegli na parkiecie nagle.......bum i cisza.
Asia postanowiła podkręcić klimatyzację ( bo było naprawdę gorąco ) i wcisnęła nie ten guzik powodując wystrzelenie korków. Chwila konsternacji i.....zaczęliśmy głośno śpiewać ona temu winna, ona temu winna......Potem już z daleka obchodziła klimatyzator:)
Więcej przerw technicznych nie było. Pojawiały się tylko te "na jednego " i posiłki.
Pojawił się również tort w nieco odmienionej wersji. Ładnie zapakowane w małe pudełeczka słodkości, które Młodzi osobiście roznieśli gościom przy okazji dziękując za przybycie. Oszczędzili sobie wspólnego krojenia i karmienia się:)
Muzycznie tak różnorodnie, że śmiało mogę napisać od AC/DC do Zakopower , ale takim nagraniem , które będzie kojarzyło mi się zawsze z tym weselem jest piosenka Laskowskiego Śnił mi się rodzinny dom.
Mam nadzieję, że jeszcze się z Kubą i Asią spotkamy-pewnie w nieco innym weselnym składzie ale zawsze w dobrych nastrojach.

wtorek, 19 czerwca 2012

REJS czyli EFL daje radę:)


Jakże inaczej wygląda Wrocław od strony odry. Przekonali się o tym ostatnio pracownicy EFL , którym miałem przyjemność oprawiać muzycznie ich firmowy rejs. Taki z piwem , grillem i kiełbaskami. Wypłynęliśmy o 19 30 spod Hali Targowej. Pogada i nastroje dopisywały i pewnie dlatego dość szybko rozpoczęły się pląsy na pokładzie:). Muzycznie praktycznie dla każdego coś miłego. Wakacyjne , słoneczne nagrania przeplatane z nowościami i polskimi przebojami ostatnich lat. Nie zabrakło muzycznych akcentów Euro oraz klasycznej szanty. Wiktoria płynęła, grill płonął, ludzie tańczyli i zanim się zorientowaliśmy trzeba było znowu zamienić się w szczury lądowe.
Na pożegnanie usłyszałem jeszcze kilka bardzo miłych słów podziwu dla doboru repertuaru i zapewnienie , że się jeszcze zobaczymy. W drodze do domu nuciłem sobie pod nosem "gdzie ta keja a przy niej ten jacht" i pomyślałem, że chyba warto odwiedzić Mazury:)

poniedziałek, 18 czerwca 2012

ANIA i MARCIN czyli Świętowanie w Św. Katarzynie


Kontakt do mojej skromnej osoby Ania otrzymała od koleżanki, która miała już okazję widzieć mnie w akcji i na całe szczęście przypadło jej to moje granie i prowadzenie do gustu:).
Uczciwie muszę napisać, że Ania zajęła się organizacją a Marcin jak to prawdziwy facet po prostu jej nie przeszkadzał:) I wyszło super.
Podsłuchałem, że nawet wystrój sali Ania robiła sama i muszę przyznać, że niejedna dekoratorka mogłaby się sporo nauczyć:)
Młoda para podjechała pod salę w towarzystwie motocyklistów, czyli z przytupem i warkotem było od samego początku. Za to na pierwszy taniec wybrali sobie bardzo ładne nagranie "Macano - Hijo de la Luna" i jakże pięknie to zatańczyli.
Na sali przekrój wiekowy od kilku do kilkudziesięciu lat.
Piosenki wybrane dla siebie i gości wzbudzały ogólny aplauz i akceptację. Ja osobiście najlepiej zapamiętałem Medley przebojów w wykonaniu Maleńczuka. Jak przystało na granie w Karczmie takiej trochę" góralskiej" nie zabrakło również Golców, Zakopower i Eneja.
Mamom podziękowaliśmy przepiękną piosenką "Nie ma jak u Mamy".
Po raz kolejny okazało się , że można połączyć tradycję z nowoczesnością.
Kochani życzę Wam płyńcie spokojnie tą łódką, która zwie się życie!

poniedziałek, 11 czerwca 2012

IRENEUSZ i MAGDA czyli Tańce w Rzymie:)


Tytuł postu trochę przewrotny,bo chodzi o Wrocław a konkretnie o Karczmę Rzym w której to odbywało się wesele Ireneusza i Magdy. Znane miejsce i znani ludzie tam pracujący spowodowali,że z ogromną przyjemnością jechałem poprowadzić to wesele.
Państwo młodzi nie gustowali w klimatach disco-polo. Na pierwszy taniec wybrali sobie utwór Nat King Cole-Fascination. Piękna piosenka i super pierwszy taniec:)
Pełnym zaskoczeniem była dla mnie prośba o chwilę z muzyką boogie:). Spełniłem ją z ogromną przyjemnością, bo lubię takie niespodzianki na weselach i proszę mi wierzyć Młodzi czuli ten rytm i klimat-to było weselne boogie na szóstkę.
Całość dopełniał wystrój Karczmy i dobre jedzenie. O czwartej rano kiedy kończyliśmy odebrałem podziękowania i ciasto na drogę:).
Wiem, że szczęśliwi małżonkowie niedawno wrócili z podróży poślubnej i przed nimi jeszcze sesja plenerowa. Oczekuję zatem na zdjęcia pamiątkowe, bo jak śpiewają Elektryczne Gitary-"jedno życie w pamięci drugie życie na zdjęciach".

poniedziałek, 21 maja 2012

KINGA i OMAR czyli Krótko ale intensywnie!!!



Omara poznałem kilka lat temu podczas prowadzenia Juwenaliów we Wrocławiu. Ja na scenie a Omar dbał o bezpieczeństwo medyczne. Czas sobie płynął , aż pewnego dnia odebrałem od niego telefon z pytaniem czy mam wolny majowy termin, bo i na niego przyszła pora:). Zresztą wcale się nie dziwię- Kinga niejednemu by w głowie zawróciła:).
Wymyślili sobie takie przyjęcie na kilkadziesiąt osób do północy, ale z wszystkimi tradycyjnymi elementami-dlatego było intensywnie, bo pojawił się i obiad i tort. Był czas podziękowań rodzicom i oczepiny. Jak to mówią dla chcącego nic trudnego. Nie było za to zbyt wielu przerw na tzw"jednego".
Tańce różne-od klasyki do uwaga uwaga-obertasa i polki -a to za sprawą ojca chrzestnego Kingi .
Najlepsze jednak pokazał Omar z natury spokojny i opanowany. Poprowadził gości w tańcu synchronicznym do hymnu euro 2012-Koko koko. Dobrze, że zostało uwiecznione to na filmie-bo nawet Józefowicz by czegoś takiego nie wymyślił:)
I jak się okazało wcale nie trzeba robić nasiadówy do 4 rano, żeby nogi bolały a buzie uśmiechały:)